Drugie podejście.... Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Podobno odgrzewane kotlety nie smakują. Podobno... A właściwie, to dlaczego nie spróbować jeszcze
jeden raz?
W sumie to nawet drugi i trzeci. Wróciłam, ponieważ przemyślałam ponownie koncepcję mojej obecności w tej przestrzeni.
Obecnie jest to jedyny fragment rzeczywistości - choćby wirtualnej - która jest wyłącznie moja. Ja dyktuję reguły, zasady i warunki. Nie będę się dostosowywać.
Robię to nieustannie w całej reszcie mojego życia.
W pracy : do przepisów i ich ( często urągającej mojej inteligencji ) interpretacji tzw. Autorytetów. W domu : do DW i MW , ze szczególnym uwzględnieniem MW. MW z całą mocą swojego jedenastoletniego żywota bezwzględnie egzekwuje swoje prawa Ukochanego Syneczka Mamusi, Ostatniego z Tej Linii Po Kądzieli oraz Wielkookiego Blond Aniołka z Dysleksją, Dysgrafią i Dysortografią. Jak mawia Ojciec Delfina DW : " po prostu z Dysa jest i tyle".
Ps. Dla Niezorientowanych : Dys, Ciecierzyn, Elizówka. Wioski z pretensjami do miasteczek zwane przekornie " lubelskim Trójmiastem"?
Stwierdziłam, że chcę spróbować ponownie. A kto mi zabroni ;)))) u siebie jestem!